Archiwum dla czerwiec, 2009

wyznania kibica.

Hm, Połowa mojej rodziny to Wielkopolanie, sam też nijako się nim czuję. Urodziłem się tam, i choć mieszkam niemal całe życie w Elblągu, to to właśnie Wielkopolskę uważam za swoje miejsce na Ziemi, a Lech? To może dziwnie zabrzmieć, ale… ale… w jakiś sposób czuję że mam tę drużynę, ten klub we krwi… że jest między mną, a nim jakaś nierozerwalna więź… coś co może nie jest bardzo racjonalne, aj magia po prostu magia. To wszystko sprawia że ja nie czuję nigdy jakiejś presji związanej z ich meczami, nie czuję że muszą wygrać… awansować, czy zdobyć mistrzostwo. Oni po prostu są, i to że są… to jest już dla mnie pełnia szczęścia, to napawa mnie jakimś spokojem.

Pamiętam jak stosunkowo niedawno, tj. siedem-osiem lat temu grali w drugiej lidze… wtedy bardzo silnej, bo kilka znanych teamów w niej się znalazło… ja wtedy odczuwałem niemniejszą radość z ich ówczesnych sukcesów niż… teraz, baa! W momencie krytycznym człowiek nawet chyba bardziej to odczuwa, jeszcze bardziej też… pała dumą. Czuję też że to właśnie wtedy Kolejorz odradzał się na nowo, wtedy drużynę tchnął nowy Duch.

Zresztą miłość… bo to chyba jest miłość do klubu w jakimś stopniu przypomina mi nacjonalizm. Przypominam sobie że kiedyś oglądałem ze znajomymi mecz… Realu Madryt bodajże, który też od dzieciństwa uwielbiam… czczę wręcz zakochany w Raulu i spółce. W pewnym momencie zaczęliśmy jednak rozmawiać o Kolejorzu, i… zacząłem się zastanawiać, zacząłem analizować… porównywać kto jest lepszy, hm Kikut czy Sergio Ramos, Kotorowski, czy Casillas, i tak na każdej… po prostu każdej pozycji. I ja wiem, zdaję sobie sprawę… że w takich sytuacjach mój mózg zaczyna po prostu słabiej pracować, ale… dla mnie ci poznańscy gladiatorzy nie są w żaden sposób gorsi od tych najlepszych na świecie, dla mnie w Lechu… zawsze grają najlepsi.

l

powrót władcy Madrytu.

Ostatnio mniej piszę o piłce. Przespałem walkę o mistrzostwo Lecha Poznań, i… niestety ich spadek na pozycję nr trzy w ligowej tabeli. Przespałem dymisję Smudy, nominowanie też Manuela Pellegriniego na wodza Królewskich, ale… ale… przede wszystkim powrót na fotel prezesa tego klubu - Florentino Pereza.
To tylko z pozoru może wydaje się być małoważne, ale… prawda jest taka, że jego pozycja jest w świecie po stokroć bardziej zauważalna choćby od tego co robi Donald Tusk. Florentino Perez to ktoś kto pozwala marzyć, i kto spełnia te marzenia milionom ludzi na całym świecie, kto spełnia tak swoje, jak i… nasze zachcianki, kto zaraz zbuduje coś… co co potem pięknie przejdzie do historii, i co będziemy my - kibice tego klubu, nosić w sobie kolejne dekady. Raz już to zrobił, raz już zbudował team który z dumą na zawsze będziemy pamiętać… nosic w sercach, teraz… teraz jego drugie podejście, i… szał mnie ogarnia. Aj, Kaka, Cristiano Ronaldo… David Silva, Villa… jeszcze Xabi Alonso i Raul Albion. Może Cesc Fabregas, albo od razu Tevez z Messim, do tego Maicon, i da Bóg Cambiasso, Ibrahimović! Teraz… teraz wszystko jest możliwe, teraz wraz z przyjściem Pereza Real Madryt znów staje się największą potęgą niczym za czasów Di Stefano, Puskasa… czy naszego Kopaszewskiego. Najbliższe miesiące to niczym święta, choinka… i paczki pod nią - prezenty, które co moment będziemy rozpakowywać. Cieszę się że… magia wraca z Florentino.

perez


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


czerwiec 2009
P W Ś C P S N
« maja   lipca »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930